Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji uług
zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

[x] Zamknij

Logowanie

hasło:
zapamiętaj mnie

Szukaj

Połączyła je pasja haftowania

M.B. & J.P., 2014-01-29

Jaki jest związek między Aborygenami a haftem kaszubskim? Dla kogo są warsztaty z haftowania? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie w naszym wywiadzie z paniami z Koła Haftu Kaszubskiego w Chwaszczynie.

W mroźny styczniowy poniedziałek wchodzimy do świeżo odmalowanej sali w remizie strażackiej w Chwaszczynie na umówione spotkanie z paniami z Koła Haftu Kaszubskiego, które działa przy Kole Gospodyń Wiejskich w Chwaszczynie. Po serdecznym przywitaniu nas przez szefową Koła, panią Annę Barsowską, mamy możliwość na przygotowanej specjalnie dla nas mini wystawie podziwiać kunszt, z jakim poszczególne prace zostały wykonane.

Po obejrzeniu prac, z których wiele otrzymało w różnych konkursach nagrody, przy kawie i własnoręcznie przez panie upieczonych ciastach rozpoczynamy rozmowę, pytając o początki działalności Koła. 

- Z dostępnych w internecie informacji można się dowiedzieć, że Koło w Chwaszczynie wznowiło swoją działalność w 2008 roku. Dlaczego 28 lat temu koło zaprzestało swojej działalności? 

- Nie było pomieszczenia - mówi pani Salomea Rzeszewicz - w szkole już było ciasno, a gdy ogłoszono stan wojenny, to wojsko zajęło szkołę, a świetlica nie była ogrzewana. A ponadto lęk, strach przed niewiadomym. Wieczorami nie wolno było wychodzić ze względu na godzinę milicyjną. I gdy się tak wszystko rozeszło, trudno było potem ponownie rozpocząć działalność.

- Kto podjął się wznowienia działalności Koła? W jaki sposób po 28 latach przerwy doszło do reaktywacji Koła?

- A, to pani Barsowska! Na początku zapisała się jedna osoba i ta pani jest nadal z nami. Zaraz po wznowieniu było nas chyba 5 pań.

- Zastanawiałyśmy się, czy takie koło ma sens – dodaje pani Anna Barsowska - i zapytałam się nawet o to pana Tomka (Fopke – ówczesnego prezesa ZKP – dop. red.), a on odpowiedział: „Pani Aniu, nie wolno tej jednej osoby zlekceważyć”. Obecnie jest nas 22.

- Czy do Waszego Koła należą również panowie?

- Nie! Same panie w wieku od 8 do 71 lat. Jak panie mają córki, to zwykle przychodzą razem. Na naszych spotkaniach średnio jest ok. 14 osób. Dzisiaj wyjątkowo jest nas mniej, ale to z powodu ferii zimowych. 

- A mogą należeć?

- A pan myśli, że jakiś mężczyzna miałby tyle cierpliwości i mógłby poświęcić wiele godzin na wyszywanie? Chociaż, gdy prowadziłam w Kielnie kurs, to był na nim mężczyzna i pięknie haftował. W Rumi też jest pan, który umie wyszywać.

- Czy do Waszego Koła należą tylko panie z Chwaszczyna?

- Nie tylko! Ta pani jest z Moreny, ta z Osowej. Są panie z Jasienia, ze Stogów, z Przymorza, z Gdyni, z Kielna, z Przywidza.

W pewnym momencie naszą rozmowę przerywa hałas dochodzący od otwieranych drzwi wejściowych.

- Pani Kasia idzie, robimy szybko miejsce!

Eskortowana przez męża wchodzi młoda kobieta, poruszająca się o kulach. Pani Kasia ma złamaną nogę, ale bardzo chciała przyjechać na spotkanie. Okazuje się, że aż z Moreny.

– Musiałam przyjechać, przede wszystkim mocno tęskniłam za wami. Poza tym tęskniłam za haftem – dodaje.

Uwaga pań skupia się na filcowych torebkach, zakupionych w pobliskim dyskoncie. Są popielato – szare i wymagają ożywienia. Panie dobierają odpowiedni kształt wzoru, który zostanie wyhaftowany na jednej z torebek: nie może być ani za duży, ani za mały; najlepiej w tym przypadku pasuje prostokątny.

- Gdyby ktoś wszedł na wasze spotkanie i powiedział, że chce haftować. Czy musiałby spełnić jakieś warunki?

- Musi mieć tylko chęci. Wszystkiego nauczymy od podstaw.

- Może warto przyjść z własną igłą - dodaje żartem pani Salomea Rzeszewicz. – Nici na początek użyczymy.

- Jest kilka szkół haftu kaszubskiego. Haftem, z której szkoły, zajmujecie się?

- Tylko ze szkoły żukowskiej. Wyszywamy także wzory czepcowe. Poza haftem kaszubskim czasami wykonujemy też inne prace: serwetki okolicznościowe, z haftem Richelieu, szydełkujemy – opowiadają, wskazując na specjalnie dzisiaj urządzoną wystawę. Prace na konkursy, wystawy muszą być przygotowane ściśle wg określonej szkoły haftu, nie może to być taki „misz – masz”. Z naszymi pracami jeździmy na różne wystawy. Np. do Lini już od 5 lat.

- A myślały Panie o stałej wystawie swoich prac w Chwaszczynie?

- Niestety nie ma na to miejsca. A nasze puchary już ledwo mieszczą się na półkach.

- Czy któraś z Pań czuwa nad prawidłowością wykonania prac?

- Tak, trzeba pilnować, żeby nici odpowiednio się układały w każdym motywie. Ponadto ważny jest prawidłowy dobór kolorów. – opowiada pani Salomea Rzeszewicz

- Czy istnieją jakieś podręczniki haftu kaszubskiego?

- Tak, są takie broszury. Poza tym tę wiedzę przekazuje się ustnie. Można korzystać z takich katalogów wzorów. My tworzymy też własne; np. tamta serweta, na torbach, owalna serwetka.

- Czyli korzystając z motywów, charakterystycznych dla szkoły żukowskiej, tworzą Panie własne kompozycje.

Jedna z pań wyjmuje kartkę i pokazuje: - Każdy element ma swoją nazwę, określona jest też kolorystyka, ułożenie nici. 

- Jak po kolei należy postąpić, aby powstała np. wyhaftowana serwetka?

- Najpierw trzeba wyprasować na gładko tkaninę, wybrać wzór, przekalkować, ułożyć odpowiednio na materiale. Pod wzór trzeba włożyć dobrą kalkę, a pod tkaninę podwójny miękki papier (np. gazetę 4-krotnie złożoną), na wierzch – folię i można odrysowywać wzór. Po takim skopiowaniu należy przeprasować materiał, aby wzór się utrwalił. I już można brać do ręki nici i igłę.

- Macie jakąś konkurencję?

- Żukowo, Kartuzy, Gdynia, Rumia – jednak to są pojedyncze osoby, nie prezentują się tak jak my jako koło. W Człuchowie jest spółdzielnia.

- Czy wyszywacie dla kogoś konkretnego? Jaki jest dalszy los Waszych wyrobów?

- Nie wyszywamy z myślą o konkretnym przeznaczeniu. Jednak zdarza się, że je sprzedajemy. Nasze prace są w Australii, Kanadzie, w Niemczech, we Francji, fartuszki pojechały do Austrii. Najbardziej rozsławiają nas krawaty – atłasowe z haftem kaszubskim i wyszytym gryfem.

- Czy odbiorcami są Polacy, mieszkający za granicą?

- Głównie Polacy, czasami kupują jako prezent; np. jeden z krawatów, który pojechał do Australii, był prezentem dla Aborygena.

- Widzieliśmy, że przymierzacie się Panie do wyhaftowania wzorów na sztandarze OSP Chwaszczyno.

- Strażacy chcą mieć akcent kaszubski podobnie jak inne jednostki.

- Czy macie Panie jakieś wsparcie w pozyskaniu materiałów do Waszej pracy?

- Nie, wszystko we własnym zakresie.

- A czy samorząd pomaga Kołu?

- Gmina opłaciła instruktora i udostępnia nam ten lokal w remizie strażackiej.

- Czy były jakieś próby pozyskania środków zewnętrznych, np. unijnych na działalność Koła Haftu Kaszubskiego?

- Nie, na haft nie było. Jako KGW pozyskaliśmy środki na kurs komputerowy.

- Ile kosztuje zakup takiego dużego obrusu, który Panie tutaj prezentujecie?

- Obrus został wyceniony na 1 600 zł, a to oznacza, że godzina pracy nad nim ma wartość ok. 2 – 3 zł. Nie można na tym zarobić.

- Czyli jest to rodzaj czasochłonnego hobby.

- My się tutaj leczymy, uspokajamy, to jest nasza terapia. A poza tym co mamy robić w domu? Siedzieć i patrzeć w telewizor, oglądając kolejne ogłupiające seriale? To byłoby biedne życie. Człowiek jest istotą stadną i powinien robić coś razem z innymi.

- Gdy przychodzę tutaj, to zapominam o swoich kłopotach, popatrzę sobie na te kolory i zmartwienia odchodzą ode mnie - dodaje inna pani.

Nasza wizyta oderwała niektóre panie od pracy, bo poświęciły nam bardzo dużo uwagi, aby opowiedzieć o swojej pasji. Bardzo dziękujemy Im za wprowadzenie nas w świat tajników haftu kaszubskiego i za wspaniałą gościnę. Spędziliśmy wspólnie bardzo miłe popołudnie. W rozmowie z paniami z Koła Haftu Kaszubskiego w Chwaszczynie ze strony portalu chwaszczyno.com udział wzięli i pytania zadawali: Małgorzata Biernat i Jacek Pisz.

Do obejrzenia pełnej fotorelacji z naszej wizyty w Kole Haftu Kaszubskiego
w Chwaszczynie zapraszamy --> TUTAJ.

Od stycznia 2014 r. warsztaty haftu kaszubskiego odbywają się w sali remizy Ochotniczej Straży Pożarnej w Chwaszczynie (ul.Żeromskiego 7) w każdy poniedziałek w godzinach 16:00 - 20:00 .

W okresie letnim (m-ce: VI, VII, VIII) warsztaty odbywają się w co drugi poniedziałek.

Telefony kontaktowe: 602-537-205, (58) 552-83-10