

- W rejonie Chwaszczyna ostatnio z 29 na 30 czerwca przez kilka godzin w ogóle nie mieliśmy wody. Coraz częściej mamy do czynienia z ograniczeniem jej dostaw lub całkowitym brakiem – zwrócił uwagę Tomasz Fopke, wiceprzewodniczący żukowskiej Rady Miejskiej.
Potwierdzili to pozostali radni oraz sołtysi
- W tym samym czasie co w Chwaszczynie nie było wody także w Tuchomiu, co zgłaszali mi mieszkańcy – powiedział radny Piotr Fikus.
- To prawda, ludzie zgłaszają, że mają suche krany. Ja sam często nie mam wody. Może potrzebna jest druga hydrofornia, bo u nas jest problem z wodą, a wodociąg jest bardzo rozległy – zwrócił uwagę Gerard Barsowski, sołtys Chwaszczyna.
Na problemy z wodą narzekają też mieszkańcy Pępowa, o czym poinformowała sołtys wsi. Burmistrz Żukowa przyznał, że Zakład Usług Komunalnych odnotował ostatnio niepokojące wzrosty zużycia wody.
- Rzeczywiście mamy informacje, że zużycie wody w Chwaszczynie wzrosło trzykrotnie, co na pewno nie jest zjawiskiem normalnym – stwierdził burmistrz Żukowa Albin Bychowski. – Z całą pewnością ta woda nie jest zużywana do celów bytowych, bo taki wzrost zużycia nie jest możliwy. Podejrzewam, że albo mamy do czynienia z awarią, albo mieszkańcy po prostu intensywnie podlewają swoje ogródki i trawniki, co oczywiście nie ma nic wspólnego z wykorzystywaniem wody do naturalnych potrzeb. Wiemy, że dwa ujęcia wody w Chwaszczynie pracują normalnie, ale musimy zweryfikować, z czego wynika ten nagły wzrost poboru.
Burmistrz Żukowa rozważa również wprowadzenie całkowitego zakazu podlewania ogródków i trawników, jeżeli okaże się, że to właśnie jest przyczyna problemów z dostawami wody dla mieszkańców. Tomasz Fopke, wiceprzewodniczący żukowskiej Rady Miejskiej mówi, że być może konieczne będzie rozważenie budowy przepompowni lub nawet nowego ujęcia wody.
- Dwa lata temu był podobny problem i wówczas proponowałem już budowę przepompowni, która pozwoliłaby utrzymać ciśnienie wody w rejonach Chwaszczyna położonych nieco dalej i wyżej od ujęcia – mówi radny. – W ubiegłym roku nie było kłopotów, ponieważ nie mieliśmy do czynienia z suszą. Teraz problem wraca. Nie może być tak, że jeżeli wzrasta liczba podłączeń do wodociągu, wody zaczyna brakować. To jest podstawowe dobro, do którego mieszkańcy muszą mieć dostęp i jeżeli okaże się, że dotychczasowe ujęcie jest już po prostu niewystarczające, niestety mimo kosztów trzeba będzie pomyśleć o wybudowaniu nowej studni. Problem jest złożony, ale musimy go rozwiązać.
Do sprawy wrócimy.